Portal Niedziela - 19 lutego 2017 Bettiny, Konrada, Mirosława      "Człowiek może się obejść bez wielu rzeczy, ale nie może się obejść bez drugiego człowieka". Ludwig Borne
Szukaj     Szukaj wg branż
Powiększ +

Eliminacja polskiej konkurencji

Właściciele co najmniej półtora tysiąca polskich zakładów mięsnych powinni liczyć się z koniecznością zaprzestania produkcji po ewentualnej akcesji do Unii Europejskiej. Dotyczy to szczególnie tych spółek, które nie zadeklarowały gotowości wywiązania się z narzuconych przez Brukselę norm. Część z nich podjęła w ostatnim czasie gorączkowe starania o umożliwienie wejścia do grupy zakładów dostosowujących się do funkcjonowania na rynku UE. Okazuje się jednak, że z poważnymi problemami borykają się i te ostatnie. Nie dysponują bowiem gotówką, która pozwoliłaby im wywiązać się z unijnych zobowiązań do 1 maja 2004 roku. Kilkaset firm ubiega się o przedłużenie tego terminu. Z jakim skutkiem, na razie nie wiadomo. Jutro do Polski przyjeżdża komisarz ds. zdrowia i ochrony konsumenta David Byrne, który oceni wdrażanie prawa wspólnotowego w Polsce.
Trzy czwarte polskich zakładów mięsnych z początkiem maja 2004 r. nie będzie w stanie spełnić standardów narzuconych przez UE. W grupie tej znajdują się zarówno te, które nie ubiegały się o unijne certyfikaty, jak i te, które takie starania poczyniły. Doraźnym rozwiązaniem mają być okresy przejściowe, lecz o tym, komu i czy w ogóle zostaną przydzielone, zdecydują ostatecznie unijni urzędnicy. Rozmowy na ten temat toczą się w Brukseli. Jeżeli ich wynik będzie niepomyślny, Komisja Europejska może wprowadzić tzw. klauzule ochronne i wykluczyć naszych przetwórców mięsa ze wspólnego rynku. W najlepszym przypadku zostaną oni pozbawieni możliwości eksportu i skazani na produkcję wyłącznie na wewnętrzny, polski rynek. Czy tak się stanie, dowiemy się dopiero w listopadzie ze specjalnego raportu Komisji Europejskiej.
Zakłady zajmujące się przetwórstwem mięsa są najliczniejszą grupą z branży rolno-spożywczej, która ma problemy z dostosowaniem do przepisów UE. Powód - musi ona ponieść stosunkowo największe wydatki z tego tytułu.
Główny lekarz weterynarii Piotr Kołodziej, przebywający w Brukseli, poinformował, że od dwóch dni trwają tam rozmowy na temat zakładów, które otrzymają okresy przejściowe po ewentualnej akcesji do UE. Kołodziej zastrzega, że dyskusja nie zostanie zakończona, dopóki nie będzie oficjalnej listy polskich firm, które otrzymają okresy przejściowe na produkcję, zatwierdzonej przez Komisję. A jak twierdzi wiceminister rolnictwa Jerzy Pilarczyk, mamy poznać ją jutro. W czwartek w Polsce gościć będzie unijny komisarz David Byrne, który oceni nasze zaawansowanie w spełnianiu unijnych wymagań.
Chociaż główny lekarz weterynarii Piotr Kołodziej deklaruje, że jest zainteresowany tym, by jak najwięcej zakładów uzyskało okresy przejściowe, zaznacza jednak, że pod uwagę będą brane wyłącznie te firmy, które będą miały odpowiedni stopień zaawansowania inwestycji i fundusze na wdrożenie unijnych przepisów. Warunkiem otrzymania okresu przejściowego jest m.in. spełnienie w co najmniej 50 proc. wymagań UE. Okresy przejściowe mają wynosić od 6 do 12 miesięcy. Kołodziej zastrzega, że choć wnioski złożyły też zakłady z grupy "B2", to okresy przejściowe dla nich zapisane są w traktacie akcesyjnym. Dlatego też w dyskusji nie bierze się ich już pod uwagę. Warto w tym miejscu dodać, że są to spółki będące najczęściej własnością kapitału zagranicznego. Negocjacje toczą się natomiast na temat firm z grupy "B1", czyli tych, które miały spełnić normy do czasu planowanej akcesji, a także grupy "C", która w najlepszym przypadku ma ograniczyć swoją produkcję do lokalnych rynków, a w najgorszym - w ogóle z niej zrezygnować.
- Unia wysłuchuje naszych argumentów, ma swoje kontrargumenty i zobaczymy, co z tego wyjdzie - mówił Kołodziej. - Po tych rozmowach jestem rozsądnym optymistą - dodał. Wydaje się jednak, że optymizm głównego lekarza weterynarii jest przedwczesny. Z nieoficjalnych informacji wynika bowiem, że Komisja Europejska stanowczo wyklucza możliwość przyznania okresów przejściowych zakładom z grupy "C", które dotąd takich wniosków nie składały.
Maria Boratyn-Laudańska, zastępca dyrektora ds. weterynarii z departamentu produkcji zwierzęcej i weterynarii w ministerstwie rolnictwa, informuje, że do tej pory do resortu wpłynęło 775 wniosków od przedsiębiorstw, dotyczących przyznania i wydłużenia okresów przejściowych. Nie potrafiła jednak wyjaśnić, w czym tkwi przyczyna, że zakłady w tak niewielkim stopniu dostosowały się do unijnych wymagań. Jej zdaniem, z dostosowaniem największe problemy mają przetwórcy, którzy swoją działalność rozpoczęli po 1989 r. Według Boratyn-Laudańskiej, procesy dostosowawcze trwają lub są już zakończone w dużych zakładach, np. Ostródzie (własność Hiszpanów). Nie zmienia to jednak faktu, że to właśnie drobni przedsiębiorcy są najczęściej jedynymi odbiorcami tuczników i bydła od rolników oraz twórcami miejsc pracy na lokalnych rynkach. Konieczność spełnienia wymogów unijnych dla wielu z nich może oznaczać konieczność zaniechania produkcji, a w najlepszym przypadku znaczne jej ograniczenie.
Jak powiedział nam właściciel jednego z podlaskich zakładów przemysłu spożywczego, zarówno on, jak i jego koledzy z branży zdają sobie sprawę z tego, że modernizacja jest konieczna. Problemem jest jednak krótki czas na inwestycje i brak pieniędzy. Podlaski przedsiębiorca informuje, że wartość koniecznych inwestycji w jego zakładzie równa jest obecnej wartości firmy.
Wiele zakładów liczy na pieniądze z SAPARD-u, które pokryłyby częściowo koszty inwestycji. Krótki czas, w którym można wykorzystać środki z funduszy, powoduje jednak, że koszty inwestycji rosną; tym samym relatywnie niższe będzie współfinansowanie z SAPARD-u, a i to pod warunkiem, że przedsiębiorcy będą mogli z niego skorzystać.
Ze względu na wysokie koszty przetwórcy obawiają się manipulacji terminami, które dodatkowo mogą wyeliminować z rynku gros zakładów.
Brak czasu i dostatecznej ilości pieniędzy osłabi bowiem pozycje rodzimych firm, które oprócz implementacji unijnego prawa będą musiały stawić czoła zachodniej konkurencji.
Karolina Goździewska

Podział zakładów ze względu na stopień dostosowania do wymogów Unii Europejskiej:
Grupa "A" - spełniające unijne standardy
Grupa "B1" - mające spełnić unijne normy do czasu akcesji Polski do UE
Grupa "B2" - mające prawo do okresów przejściowych na dostosowanie po akcesji
Grupa "C" - niespełniające norm unijnych

W 2001 r. Polska wyeksportowała 180 tys. ton mięsa, w tym samym czasie sprowadziliśmy go 76 tys. ton. W pierwszym półroczu 2002 r. eksport wyniósł 87 tys. ton, import 46 tys. ton.
KG
Dane za raportem Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej
Nasz Dziennik 16-07-2003



DW



 © Wszelkie prawa zastrzeżone - Interaktywna Polska Sp. z o.o. (18) 4490077; 509 740 777 ; e-mail: biuro@iap.pl

www.csz.gminagrybow.pl www.gosir.gminagrybow.pl wieliczka.eu - zaprasza Burmistrz Artur Kozioł