Portal Środa - 25 kwietnia 2018 Jarosława, Marka, Wiki      "Jest światło i nieustający dzień tam, gdzie panuje miłość". ks. Tadeusz Olszański
Szukaj     Szukaj wg branż
Powiększ +

2005-01-24 Obóz został, zmienili się okupanci

Wprowadzenie sowieckiego terroru na ziemiach polskich w 1944 r. doczekało się kolejnego śledztwa IPN. Prokurator pionu śledczego IPN w Lublinie uznał za zbrodnię komunistyczną i wszczął śledztwo w sprawie uwięzienia żołnierzy polskich formacji niepodległościowych na terenie byłego obozu koncentracyjnego na Majdanku po tzw. wyzwoleniu Lubelszczyzny przez Armię Czerwoną. Sprawa może zatoczyć znacznie szerszy krąg, gdyż podobnych, a w niektórych przypadkach i znacznie cięższych, obozów NKWD dla żołnierzy Polski Podziemnej było wiele więcej.

Zawiadomienie o "popełnieniu zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu na żołnierzach Armii Krajowej i innych wojskowych organizacji niepodległościowych, a także na członkach cywilnych struktur Państwa Podziemnego więzionych na terenie obozu koncentracyjnego na Majdanku na przełomie lipca i sierpnia 1944 r." złożyli na jesieni 2004 r. w Lublinie członkowie Światowego Związku Żołnierzy AK oraz Stowarzyszenia Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym.
- To zakrawa wręcz na skandal, że IPN tyle czasu i swoich niewielkich przecież środków poświęcił np. na ogromne śledztwo w sprawie Jedwabnego, a odłogiem zostawił sprawy zbrodni popełnionych przez komunistów na naszych bohaterach narodowych - uważa Stanisław Pietruszewski, prezes lubelskiego oddziału Stowarzyszenia Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym, który w imieniu zarządu podpisał zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.
Po trwającym 3 miesiące postępowaniu sprawdzającym, na początku stycznia br. prokurator Marcin Wroński z pionu śledczego IPN w Lublinie uznał, że zachodzi uzasadnione podejrzenie o popełnienie zbrodni komunistycznej polegającej na dokonywaniu zabójstw i bezprawnym pozbawieniu wolności członków polskiego podziemia niepodległościowego w byłym obozie koncentracyjnym na Majdanku.
- Ustaliłem, że rzeczywiście dotąd nie było prowadzone postępowanie w tej sprawie ani przez IPN, ani przez byłą Komisję Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu - mówi prok. Wroński. - Zwróciłem się już do historyków IPN o dostarczenie mi pełnego materiału na temat funkcjonowania obozu NKWD na Majdanku. Staram się ustalić listę pokrzywdzonych, w czym liczę też na pomoc środowisk kombatanckich. Jednocześnie trwa gromadzenie materiałów dowodowych w sprawie sprawców tej zbrodni - dodaje prokurator.
Jak dotąd nie udało się jeszcze ustalić dokładnej daty powstania obozu NKWD na Majdanku, liczby przetrzymywanych ani nawet okresu jego funkcjonowania. - Wiele wskazuje na to, że nastąpiło to na przełomie pierwszej i drugiej dekady sierpnia 1944 r. - uważa dr Janina Kiełboń, wicedyrektor Muzeum na Majdanku, autorka jedynego dotąd opracowania dokumentów na temat obozu NKWD na Majdanku.
Jak wynika z ustaleń dr Kiełboń, najprawdopodobniej pierwszych dziesięciu oficerów z 3. Dywizji Piechoty Armii Krajowej umieszczono w obozie już 8 sierpnia. Potem każdego dnia przywożono kolejnych więźniów. Część oficerów została zatrzymana w trakcie rozbrajania odtwarzanych jednostek AK, niektórych zabierano z domów, najczęściej pod pozorem przeprowadzenia rejestracji wojskowej. Wyłuskiwano też akowców z wojska, niektórych poszukiwano i aresztowano na ulicy. Stosowano też szereg pułapek i mistyfikacji. Niektórych żołnierzy rozformowanej już 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK zwabiono pod pozorem wypłaty żołdu.
- Punkt, gdzie miał być wypłacany ten żołd, znajdował się na ul. Królewskiej, tam gdzie dziś jest siedziba "Solidarności" - wspomina Eugeniusz Pindych, który walczył w 27. Wołyńskiej DP. - W środku ludzie w polskich mundurach wojskowych kierowali zgłaszających się do dalszych pomieszczeń, gdzie następowało aresztowanie. Potem przewożono naszych kolegów samochodami do obozu na Majdanku i dalej do Związku Sowieckiego, by piłować drzewa w tajdze. Tak się skończyły wojenne losy wielu z nas - mówi.
W byłym obozie koncentracyjnym na Majdanku komuniści przeznaczyli dla zatrzymanych żołnierzy podziemia niepodległościowego dwa niezwykle prymitywne baraki położone na III polu, pierwsze po lewej stronie od wejścia. Były to rojące się od insektów baraki typu stajennego, bez okien, wyposażone tylko w drewniane prycze. Uwięzionych strzegły silne warty złożone z sowieckich żołnierzy.
W swojej perfidii i cynizmie nowi okupanci posunęli się do tego, że przelewającym w walce z Niemcami krew polskim patriotom przydzielono niemieckie płaszcze wojskowe i pokazywano ich odwiedzającym obóz na Majdanku jako zatrzymanych niemieckich kolaborantów.
O reaktywowaniu przez komunistów obozu na Majdanku meldował w depeszach wysyłanych do Rządu w Londynie sztab lubelskiego okręgu AK. "Masowe aresztowania żołnierzy AK dokonywane są na całym terenie okręgu przez NKWD i tolerowane przez PKWN" - depeszowano 19 sierpnia 1944 r. "Aresztowanych osadza się na Majdanku (...) Straty ponoszone przez Naród i AK nie są mniejsze niż podczas okupacji niemieckiej. Traktowanie - niejednokrotnie stosuje się bicie. Płacimy już nawet krwią" - alarmowano polskie władze w Londynie.
W obozie NKWD na Majdanku znalazło się wiele osób pełniących znaczące funkcje w konspiracji niepodległościowej. Zostali tam osadzeni członkowie Komendy AK Lublin, niektórzy komendanci i oficerowie z kadry wielu obwodów, kadra oficerska 3. DP, część kadry dowódczej 27. Wołyńskiej DP. Na Majdanek trafiła też część żołnierzy i oficerów 30. DP spieszącej na pomoc walczącej Warszawie i rozbrojonej w okolicach Otwocka.
Warunki życia w sowieckim Majdanku urągały żołnierskiej i ludzkiej godności. Stwierdzają to zachowane dokumenty Centralnej Opieki Podziemnej OPUS, działającej w ramach służb Komendy Okręgu Lublin AK przy organizowaniu pomocy więźniom oraz prowadzeniu rozpoznania obozu na Majdanku. "Wyżywienie podłe - napisano w jednej z notatek - wielu choruje na żołądek. Brak kontaktu z rodzinami. Nie dopuszczają przesyłek żywnościowych. Paląca sprawa - szczepienia ochronne przeciwko czerwonce i tyfusowi. Jedzenie odbywa się w prymitywny sposób, np. bez łyżek, misek itd. Ludzie szukają naczyń na śmietniku".
Mimo tak poniżającego traktowania warunki panujące w obozie w późniejszych relacjach określane były jako "dość znośne". Po prostu obozy na terenie ZSRS, do których trafiali z Majdanka żołnierze Polski Podziemnej, były znacznie gorsze.
Nocą 23 sierpnia 1944 r. 250 oficerów i podoficerów więzionych na Majdanku zawieziono na stację towarową Lublin Tatary, umieszczono w wagonach, które zadrutowano z zewnątrz, i wywieziono na Wschód. Trafili oni m.in. do obozów w Riazaniu, Diagilewie, Griazowcu, Czerepowcu i Skopinie.
Otwarta pozostaje kwestia dalszego funkcjonowania obozu NKWD na Majdanku. Zdaniem Janiny Kiełboń, świadczą o tym zachowane dokumenty, ale trudno dotrzeć do bezpośrednich świadków. Być może śledztwo IPN odpowie na to pytanie, a także ustali sprawców tej wyjątkowo perfidnej komunistycznej zbrodni.
Pytany o perspektywy czasowe rozpoczętego śledztwa prokurator Marcin Wroński rozkłada ręce. - W tej chwili jestem jeszcze na etapie gromadzenia materiału dowodowego znajdującego się w zasobach archiwalnych i jeszcze nie rozpocząłem przesłuchiwania świadków - mówi prokurator. - Trudno mi podawać jakieś terminy, gdyż mam w referacie 33 inne śledztwa - dodaje.
Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie jest najbardziej obciążoną śledztwami prokuraturą IPN. Już półtora roku temu lubelscy prokuratorzy alarmowali, że ten stan rzeczy paraliżuje ich pracę, ale centralne władze IPN do dziś nie potrafiły rozwiązać tego problemu.
Adam Kruczek, Lublin

"Nasz Dziennik" 2005-01-24



ab



 © Wszelkie prawa zastrzeżone - Interaktywna Polska Sp. z o.o. (18) 4490077; 509 740 777 ; e-mail: biuro@iap.pl

www.csz.gminagrybow.pl www.gosir.gminagrybow.pl wieliczka.eu - zaprasza Burmistrz Artur Kozioł