Portal Środa - 5 sierpnia 2020 Emila, Karoliny, Kary     "Jeżeli gnębi nas poczucie samotnosći to zank, że nasze oddanie się Bogu pozostawia wiele do życzenia." - ks. Tadeusz Olszański
Szukaj     Szukaj wg branż
Powiększ +

2020-08-02 W cieniu płonącego krzewu

Lektura dzieła św. Hezychiusza przychodzi nam lekko i ciężko. Lekko, ponieważ wiele z obrazów i myśli od razu trafia do naszego przekonania. Ciężko, gdyż trudno streścić w kilku słowach to, co pozostaje nam w głowie po zakończeniu lektury.


Lektura dzieła św. Hezychiusza przychodzi nam lekko i ciężko. Lekko, ponieważ wiele z obrazów i myśli od razu trafia do naszego przekonania. Ciężko, gdyż trudno streścić w kilku słowach to, co pozostaje nam w głowie po zakończeniu lektury. Wynika to przede wszystkim z tego, że dziś posługujemy się innymi sposobami prezentacji naszych poglądów. Święty Hezychiusz pisał dla ludzi, którzy nade wszystko cenili aluzję, ukryte metafory, nawiązania do tekstów dobrze znanych; obca mu jest instytucja przypisu – ten miał tkwić w głowie czytelnika, a jego konieczność powinien dostrzec przez ukryty cytat czy posłużenie się znanym toposem bądź aluzją do wydarzeń, miejsc czy osób. Kiedy na przykład nazywa św. Bazylego Wielkiego kolumną Kościoła, od razu czytelnik powinien pomyśleć o słowach św. Pawła (1 Tm 3,15), fragmencie Traktatu o praktyce ascetycznej Ewagriusza z Pontu (gdzie święty biskup obdarzony jest tym właśnie mianem) oraz o listach samego świętego, który tak właśnie określał hierarchów. Do tego dochodzi odmienna od naszej antropologia, inna wizja świata i, nade wszystko, intensywne naznaczenie tekstem biblijnym i kulturą klasyczną. Pomimo tak dużych różnic, jednak już na pierwszy rzut oka dostrzegamy tematy, które wskazują, że choć tekst liczy tyle wieków, to jednak podejmuje wątki interesujące ludzi w każdym czasie: jak się modlić i dlaczego, co to jest pokusa i jak z nią walczyć, w jaki sposób ustrzec się złudzeń w codziennym życiu…


Jak zatem mierzyć się dzisiaj ze św. Hezychiuszem?


Biografia


O samym życiu autora nie jesteśmy w stanie powiedzieć w zasadzie nic; nie wiemy nawet dokładnie, w którym okresie trzeba je umieścić. Jesteśmy skazani na poszlaki, które można wysnuć z jego dziełka. Musiało powstać po św. Janie Klimaku (zm. ok. 650), skoro jego pisma są cytowane (choć bez wymieniania imienia). Pierwsza wzmianka o św. Hezychiuszu pochodzi z XIII w.; z tego samego mniej więcej okresu pochodzi najstarsza zachowana kopia dzieła. Nasz autor żył zatem pomiędzy VIII a XIII w., zapewne w klasztorze na Synaju, jak zapewnia nas o tym jeden z rękopisów. Być może pełnił funkcję przełożonego, ale wszystkie te informacje nie są pewne. W każdym razie, większość badaczy datuje jego dzieło na przełom VIII i IX w.


Możemy chcieć znaleźć autora w jego dziele. Oznaczałoby to, że będziemy szukać odpowiedzi na pytanie, jakim człowiekiem był św. Hezychiusz, odwołując się do samego tekstu. Z jednej strony możemy zobaczyć człowieka, który jest wrażliwy na otaczającą go przyrodę (np. rozdz. 27, 41, 156), czyta uważnie wcześniejszych autorów (np. rozdz. 2, 65, 144), okazuje delikatność wobec ludzkiej słabości (np. rozdz. 27, 29). Z drugiej strony każdy z tych fragmentów można tłumaczyć nie tyle osobowością św. Hezychiusza, co jego oczytaniem i posługiwaniem się utartymi toposami literackimi. Oczywiście możliwa jest i trzecia droga: wrażliwy św. Hezychiusz znalazł drogę do wyrażenia swych poglądów i delikatności swego serca na sposób klasyczny, to znaczy poprzez odwołanie się do autorytetów i cytowanie znanych wszystkim przykładów, zgodnie z dawną praktyką literacką, gdzie wszelka nowość była podejrzana, a cnotą była wierność tradycji. Wszystko to pokazuje nam, jak bardzo nasze sposoby czytania starożytnych tekstów są mylne, a chęć poznania szczegółów życia autora raczej współczesna i obca starożytnym. Nie jest ważne, kto powiedział, ale samo nauczanie. W ten sposób św. Hezychiusz niknie całkowicie naszym oczom nie tylko za kartami swego dzieła, ale także w cieniu płonącego krzewu.


Na koniec warto zwrócić uwagę na grę imion autora i adresata traktatu: w ostatnim rozdziale czytamy:


Takie to rzeczy, Teodulu, przekazuje ci noszący imię od wyciszenia, nawet jeśli zawiódł w praktykowaniu go (rozdz. 203).


Imię „Hezychiusz” wskazywałoby na człowieka zaprawionego w hezychii, wyciszeniu i życiu samotnym (o tym ważnym pojęciu zob. niżej); adresatem z kolei ma być „Boży niewolnik” – Teodul; ponieważ lektura tekstu pokazuje, że autor przeprowadza czytelnika od rudymentów życia duchowego aż po zanurzenie w życie Trójcy Świętej; być może dobór imion umieszczonych w tytule dzieła nie jest przypadkowy i ma stanowić ilustrację do słów św. Pawła (cytowanych zresztą w rozdz. 156):


Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze! A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej (Ga 4,4–7).


Autor naszego dzieła posługuje się dość sprawnie aluzjami literackimi i biblijnymi, stosuje gry słowne itd. Zupełny brak informacji dotyczący szczegółów jego życia może wskazywać, że od początku chciał się ukryć przed wzrokiem czytelnika, nawet poprzez swe imię wskazując na cel podróży, natomiast nas, jego czytelników, obdarzając mianem Bożych niewolników, którzy to po przeczytaniu i przeniesieniu w praktykę jego dzieła, mamy stać się pełnymi pokoju dziećmi Bożymi.


Dzieło


Tytuł dzieła, który znajdujemy w Filokalii, brzmi: Prezbitera Hezychiusza do Teodula pożyteczny dla duszy i zbawczy traktat o trzeźwości i cnocie. Początek oświecenia duszy oraz prawdziwego poznania. Słowa odparcia i modlitwy. Jak na gust współczesnego czytelnika jest raczej zbyt długi i niemal na pewno nie pochodzi od autora. Zagadnienie tytułów dzieł starożytnych jest zresztą osobnym problemem – wystarczy dla przykładu przywołać pisma Arystotelesa, które w większości doczekały się tytułów już po śmierci Stagiryty, jak i Platona, który, jak się zdaje, swoim dialogom tytuły nadawał osobiście. W naszym przypadku, na co warto zwrócić uwagę, tytuł pełni jednocześnie funkcję fiszki bibliograficznej: czytając ten nagłówek, poznajemy imiona autora i adresata oraz krótkie streszczenie problematyki, którą dzieło porusza. Kiedy tekst doczekał się takiego streszczenia, trudno dzisiaj ustalić, gdyż rękopisy dzieła nie zostały do tej pory gruntownie opracowane. Tytuł, którym opatrzono pismo św. Hezychiusza w edycji Migne’a, jest niemal identyczny z tym, który spotykamy w wydaniu ateńskim Filokalii. Choć obydwie edycje różnią się nieco od siebie, jednak co do tytułu w zasadzie zachowują zgodność, przy czym powtórzmy, że „tytuł” w tym wypadku ma inne znaczenie niż przyjmujemy to dziś w potocznym sensie tego słowa.


Do naszych czasów dzieło przetrwało w dwóch wersjach: dłuższej (której przekład zamieszczamy w tym tomie) oraz krótszej, zawierającej mniej więcej połowę wersji dłuższej, składającej się z 24 rozdziałów, z których każdy rozpoczyna się od kolejnej litery alfabetu. Do dzisiaj nie udało się znaleźć wyjaśnienia relacji między obiema wersjami. Przyjmuje się zazwyczaj, że wersja krótsza jest wyciągiem z wersji dłuższej, przy czym nie wiadomo dokładnie, kto, kiedy i gdzie miał wykonać tę pracę.


Adresat


Dla kogo pisał św. Hezychiusz?


Czytając uważnie jego dzieło, zwracamy od razu uwagę na koncentrację na przeżyciach wewnętrznych. Cała wojna, jak i cała chwała i szczęście, koncentrują się w umyśle i sercu. Temat bliźniego pojawia się, zresztą dość pobocznie, jedynie w trzech rozdziałach (61, 64, 112). Oczywiście nie oznacza to, że temat był nieistotny dla autora, jednak owa szczupłość materiału jest zastanawiająca. Intuicyjnie rozumielibyśmy to jako wskazówkę, że dzieło jest przeznaczone dla pustelników. Być może jednak to mylne wrażenie: przez wysoki stopień ogólności w sprawie relacji z bliźnimi oraz skupienie się na walce wewnętrznej i modlitwie Jezusowej św. Hezychiusz osiągnął rzecz niezwykle trudną, gdyż napisał dzieło, które może być czytane z pożytkiem zarówno przez pustelników, mnichów mieszkających we wspólnocie, jak i ludzi świeckich. Przedstawicieli wszystkich tych trzech grup męczą pokusy, demoniczne napady, złudne przedstawienia, każdy w głębi serca pragnie głębokiej modlitwy… I każdy przykładając swoje życie do wskazówek zawartych w podręczniku św. Hezychiusza, znajdzie odpowiedź dla siebie.


Zagadnienie gatunku literackiego


Z teoretycznoliterackiego punktu widzenia dzieło św. Hezychiusza przynależy do gatunku kephálaia; znakomita większość tekstów, które weszły w skład Filokalii, prezentuje ten gatunek. Kephálaion (rzeczownik pochodzący od kephal



mj

 Aktualności
05/08 Min. Ł. Szumowski: Możliwe, że osoby powracające z zagranicy będą musiały odbyć kwarantannę
05/08 Rosnąca agresja środowisk LGBT
05/08 Sąd Najwyższy potwierdził ważność wyborów prezydenckich; część posłów KO nie weźmie udziału w zaprzysiężeniu A. Dudy
05/08 Koronawirus nie odpuszcza. Rząd zapowiada kontrole dotyczące m.in. stosowania się do obowiązku zasłaniania ust i nosa w sklepach
04/08 Premier M. Morawiecki o rekonstrukcji rządu: Nie można myśleć, że możemy świętować i czekać na kolejne sukcesy. Nie mamy żadnej gwarancji, że wygramy w 2023 roku
04/08 Naturalne sposoby na ochronę przed uciążliwymi komarami
04/08 [TYLKO U NAS] Dr T. Zych: W Polsce i krajach, gdzie ważne są chrześcijańskie wartości, wskaźniki przemocy wobec kobiet są najniższe w Europie
04/08 Pobierający już ,,500 plus" w tym roku nie muszą składać ponownego wniosku o świadczenie
01/08 Na czym polega refinansowanie pożyczki?
 Duchowość, Religia, Kościół
05/08 Głód zabije libańskie dzieci przed końcem roku
05/08 Próżna chwała
04/08 Modlitwa wynagradzająca po profanacji figury Chrystusa
04/08 6 x NIE


 © Wszelkie prawa zastrzeżone - Interaktywna Polska Sp. z o.o. (18) 4490077; 509 740 777 ; e-mail: biuro@iap.pl

www.csz.gminagrybow.pl www.gosir.gminagrybow.pl wieliczka.eu - zaprasza Burmistrz Artur Kozioł