Portal Sobota - 20 pazdziernika 2018 Ireny, Kleopatry, Witalisa     "Daleko trudniej ukochać niewolnika, niż pisać o zniesieniu niewoli" - Adam Mickiewicz
Szukaj     Szukaj wg branż
Powiększ +

2018-07-12 Wewnątrz nicości

By wejść do wnętrza potrzeba odwagi. W perspektywie pojawić się może jednak przejście na drugą stronę. Zwłaszcza w sytuacjach niechcianych – by nie rzec kryzysowych – wzdrygamy się przed tym wejściem głębiej, do środka. Nie wiemy czy damy radę. Jak jednak już zrobimy pierwszy krok przychodzi oswojenie. Zaczynamy się rozglądać – nieco może jak Alicja w króliczej norze. To, co trudne zaczynamy dostrzegać od środka. Możemy nawet mieć wrażenie, że to jego druga strona, która wcale nie okazuje się taka straszna. Przyzwyczajenie? Nasze niewyczerpalne zdolności adaptacyjne? Wystarczy tylko powierzyć się nowej, nieznanej sytuacji – powierzyć się jej. Może i to miał na myśli św. Benedykt pisząc, co ma zrobić mnich otrzymujący polecenie trudne lub zgoła niemożliwe do wykonania, o czym zresztą niedawno pisaliśmy omawiając rozdział 68 Reguły. Także w rozdziale 58, gdzie mowa o zasadach przyjmowania braci wyraźnie czytamy o świadomie wyrządzanych przykrości i utrudnienie wstąpienia (RB 58, 3), o doświadczać na wszelkie sposoby cierpliwości kandydata (RB 58,11). W siódmym rozdziale o pokorze mamy zaś bardzo wymowny i jednoznaczny obraz znoszenia jawnej niesprawiedliwości:


Czwarty stopień pokory: jeśli w sprawach trudnych i w przeciwnościach, a nawet doznając jakiejś krzywdy, zachowujemy w posłuszeństwie milczącą i świadomą cierpliwość, a znosząc wszystko nie słabniemy i nie odchodzimy, gdyż Pismo mówi: Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony (Mt 24,13), a w innym miejscu: Niech się twe serce umocni i wyczekuj Pana (Ps 27[26],14). Aby zaś wskazać, że ten, kto jest wierny, powinien znieść dla Pana wszystko, nawet najgorsze przeciwności, Pismo mówi w imieniu cierpiących: Lecz to przez wzgląd na Ciebie ciągle nas mordują, mają nas za owce na rzeź przeznaczone (Ps 44[43],23). A cierpiący, bezpieczni w swojej ufności w zapłatę Bożą, dodają, pełni wesela: Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował (Rz 8,37).Również w innym miejscu Pismo mówi: Albowiem Tyś nas doświadczył, Boże; badałeś nas ogniem, jak się bada srebro; wprowadziłeś nas w pułapkę; na grzbiet nasz włożyłeś ciężar (Ps 66[65],10—11). I aby pouczyć, że powinniśmy żyć pod władzą przełożonego, dodaje: Postawiłeś ludzi nad naszymi głowami (Ps 65,12 Wlg).W przeciwnościach i w niesprawiedliwości przez cierpliwość wypełniają tacy ludzie przykazania Pana: uderzeni w policzek nadstawiają drugi, zabierającemu tunikę oddają płaszcz, ze zmuszającym iść tysiąc kroków idą dwa tysiące,z Apostołem Pawłem znoszą fałszywych braci i błogosławią tych, którzy ich przeklinają. (RB 7, 35-43)


Oto czarna nora, do której trzeba wejść. Nieraz niekoniecznie musi być ona w ziemi. Może być kroczeniem po rozpiętej nad ziemią linie, na której się zawisło. Nie ważne, z jakich powodów. Teraz nie ma odwrotu – albo się idzie dalej albo się spada. Wszystko się maksymalnie zawęziło, zagęściło. Z miejsca, którym jeszcze niedawno mogliśmy się cieszyć, z przestrzeni, w której byliśmy ważni nie pozostało nic. Jedynym miejscem, w którym się znaleźliśmy jest stres. Oddychamy jego oparami. Wciska się do oczu, paraliżuje serce. Całe ciało dziwnie drga. Nie jest nasze. Jedno co czujemy, to przekonanie, że trzeba iść. Mimo że nie wiemy skąd się ono bierze, ani jak dajemy radę. Jedynie jak uda nam się przejść całość i potem spojrzeć wstecz, będziemy tylko zdziwieni, jakim cudem daliśmy radę. I nierzadko dopiero wtedy dostrzeżemy wielkość tego, co osiągnęliśmy tym przejściem. Zanim to jednak nastąpi jest tylko czysty stres i kiełkujące z jego zasiewu coraz większe pole strachu. Koncentracja na szczegółach przejścia absorbuje maksymalnie świadomość. Nie słychać ani nie widać już niczego, co wokół – zbawienne wyobcowanie, konieczne, choć nie wiadomo skąd zesłane – z głębin naszego serca? Z nieba? Jak jakaś ochronna kamizelka:


Przyglądają się Gomer

jak kładzie stopę za stopą.

Stopa za stopą

w próżni

nad którą

wisi lina.

Stopa za stopą.

Aniołowie.

Gomer ich jednak nie słyszy.

Brzmią oklaski.

Ona nie słyszy

ich śpiewu:

Gomer słucha, Gomer słucha

Gomer jest już zbawiona.

Gomer nie słyszy żadnego śpiewu.


Ten kto jest we wnętrzu bólu i strachu, próbując się przedostać na jego drugą stronę – może nawet bez wiary, że dotrze jego sensu – musi być wyobcowany. To taka trochę śmierć. Zostaje to, co najważniejsze.


Elementarne odruchy i nawyki – jak prawidłowo postawić stopę. Jak do niej dostawić następną. Jak zachować równowagę. Każdy moment jest decydujący. Każda nieuwaga może kosztować wszystko. Nie ma się gdzie zatrzymać, przyczaić, wtulić. Słomianka stała się rozpiętą na wysokości liną. Z jej przytulności pozostały może niektóre myśli, idee, zrywy entuzjazmu – może też jakieś skrawki pokoju i sensu, które teraz mogą okazać się skarbem. Wyciśnięte nadludzkim wysiłkiem woli i uwagi z pamięci – czy z serca – okazują się zbawiennym oddechem, tamponikiem, który ściera z duszy nadmiar stresu i uwalnia z paraliżu. A może po prostu działają tak udrożnione kanały łaski? Kiedyś niepostrzeżenie wsączyła się w nas i teraz okazuje się na wagę złota. Jałowe momenty medytacji, cierpliwego trwania na modlitwie – mimo wszystko, wytrwałość w lectio divina – w krytycznych momentach przynoszą nieoczekiwaną pomoc. Nie przypadkowo mamy w przytoczonym wyżej wierszu dwukrotnie powtórzone wyrażenie „Gomer słucha” – z wyjaśnieniem, że „Gomer jest już zbawiona”. To jest właśnie głęboka tajemnica wąskiej ścieżki i ciasnej bramy (Mt 7, 14) i pokornego uniżenia na wzór Pana Jezusa ukrzyżowanego – najdalej idąca konsekwencja słuchania, także tego, do którego zachęca św. Benedykt pierwszym słowie Reguły. Słuchanie, które ostatecznie powinno przeniknąć całe życie, wniknąć do jego najskrytszych i najciemniejszych zakamarków – aby, gdy zajdzie taka potrzeba przeprowadzić przez najmroczniejsze momenty. Tego nikt nie może zaplanować. O tym się nie wie. Przychodzi wtedy, gdy najgorzej. Jako dar – ale i jako owoc intymnego zawierzenia, bezbronnego oddania się, nierzadko we łzach, na słomiance – nocą, gdy za oknem tak mocno pachną lilie…


„Selfie z Regułą” to nowy cykl felietonów, których autorem jest Bernard Sawicki OSB, obecnie wykładowca w Papieskim Ateneum św. Anzelma w Rzymie i Koordynator Instytutu Monastycznego.


Źródło: ps-po.pl, 11 lipca 2018





mj

 Aktualności
20/10 Unijne naciski na Polskę
20/10 Trwa cisza wyborcza
20/10 Włochy: Sąd utrzymał wyrok dla Kongijczyka, który napadł na Polaków w Rimini
20/10 MKiDN: 10 listopada na Stadionie Narodowym "Koncert dla Niepodległej"
19/10 Marszałek Senatu zaapelował do polityków PO o wyciszenie agresji
19/10 Dyrektor Radia Maryja apeluje o odpowiedzialny udział w wyborach samorządowych
19/10 Rosji nie obchodzi rezolucja ZP Rady Europy dot. wraku Tu-154M
19/10 [TYLKO U NAS] D. Misztal: W wyborach samorządowych idzie o zwycięstwo "dobrej zmiany"
19/10 Narodowy Dzień Pamięci Duchownych Niezłomnych
 Duchowość, Religia, Kościół
20/10 Syn Człowieczy wzorem służebnej władzy // 29 Niedziela zwykła, rok B (Iz 53,10n; Hbr 4,14-16; Mk 10,35-45)
20/10 Dialog z Arcybiskupem: "Stulecie niepodległości. Kościół a państwo. Relacje"
19/10 Kościół nowoczesny?
19/10 Rechrystianizacja Europy tematem V Sesji II Międzynarodowego Kongresu "Europa Christi"


 © Wszelkie prawa zastrzeżone - Interaktywna Polska Sp. z o.o. (18) 4490077; 509 740 777 ; e-mail: biuro@iap.pl

www.csz.gminagrybow.pl www.gosir.gminagrybow.pl wieliczka.eu - zaprasza Burmistrz Artur Kozioł