Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Spór wokół kupna kolekcji Czartoryskich

Treść

Zakup przez państwo kolekcji Czartoryskich politycy PO nazywają skandalem i zgłaszają sprawę do CBA i do prokuratury. Politykom Platformy nie podoba się, ani cena, za jaką nabyto zbiory, ani to, że Fundacja Książąt Czartoryskich otrzymane pieniądze przelała na konta w Lichtensteinie. Wicepremier Piotr Gliński, który doprowadził do zakupu bezcennych zbiorów, działania PO nazywa bulwersującymi.

„Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci czy „Krajobraz z miłosiernym samarytaninem” Rembrandta to najcenniejsze obiekty powstałej na początku XIX w. kolekcji książąt Czartoryskich.

– Izabela z Flemingów Czartoryska w Puławach na Lubelszczyźnie zakłada pierwszą kolekcję – wskazał dr Arkadiusz Adamczuk z zespołu ekspertów KUL.

To pierwsze  muzeum na ziemiach polskich. Księżna gromadzi w nim pamiątki po wielkich Polakach, m.in. Tadeuszu Kościuszce czy księciu Józefie Poniatowskim.  Kolekcjonuje też wybitne dzieła sztuki europejskiej. Po upadku Powstania Listopadowego wnuk księżnej przewozi zbory do Paryża, które 40 lat później trafią do Krakowa, gdzie pozostają do dziś. Przez prawie cały ten czas była to prywatna kolekcja.

– Od wielu lat środowiska polskich muzealników, historyków, konserwatorów sztuki bezskutecznie apelowały do kolejnych rządów Polski o wykup na rzecz Skarbu Państwa kolekcji książąt Czartoryskich i związanych z nią nieruchomości – zaznaczył prof. Piotr Gliński.

W grudniu 2016 r. ministerstwo kultury podpisało z Fundacją Książąt Czartoryskich umowę na zakup całej kolekcji za 447 mln zł.

– 86 tys. obiektów muzealnych i 250 tys. obiektów bibliotecznych za kwotę 100 mln euro. Transakcja obejmowała także roszczenia Fundacji Książąt Czartoryskich wobec dóbr kultury – wskazał minister kultury i dziedzictwa narodowego.

Skarb Państwa nabył też prawo własności do budynków, w których mieści się muzeum Czartoryskich, a także do pałacu w Sieniawie. Zarząd Fundacji Książąt Czartoryskich pieniądze, które otrzymał od ministerstwa kultury, niemalże natychmiast przelał na konta w Lichtensteinie. To oburzyło cześć opozycji. Poseł Krzysztof Brejza mówi o skandalu i zgłasza sprawę do CBA i do prokuratury.

– Chcemy zbadać rolę polityków PiS, rolę wicepremiera Glińskiego, który skierował do księcia Czartoryskiego specjalną propozycję zakupu – za taką kwotę, a nie inną, w dziwnym trybie – tej kolekcji – powiedział Krzysztof Brejza.

Wątpliwości opozycji są nieuzasadnione – odpowiedział wicepremier Piotr Gliński. Jak dodał, cena nabycia zbiorów jest bardzo dobra. Eksperci szacują, że ich wartość to 10 mld zł.

– Teraz mamy to zabezpieczone. To jest nasze, polskie, polskiego narodu, polskiego Skarbu Państwa – wskazał prof. Gliński.

Wicepremier podkreślił też, że nie miał wpływu na to, co z otrzymanymi pieniędzmi zrobi prywatna fundacja. Przejęcie kolekcji to właściwy krok – zauważył historyk sztuki dr Arkadiusz Adamczuk.

– Dało to gwarancję, że tym dziełom sztuki nic się nie stanie. Nie staną się nagle własnością dziwnych, podejrzanych fundacji – zwrócił uwagę dr Adamczuk.  

Taki też cel przyświecał ministerstwu kultury. Ponadto resort chciał, aby kolekcja wreszcie była dostępna dla publiczności. Jej zbiory są zamknięte dla zwiedzających od 10 lat.

TV Trwam News/RIRM

Źródło: radiomaryja.pl, 19 kwietnia 2018

Autor: mj

Tagi: Spór wokół kupna kolekcji Czartoryskich